Od małego byłem demokratą.
Pamiętam, jak wiele lat temu moja Mama z przerażeniem zauważyła, że w szkole uczą mnie, że kapitalizm jest lepszy od komunizmu. Moja siostra, o 13 lat ode mnie starsza, potwierdziła moje słowa. Po czym uprzytomniła sobie, że nazwy pomyliła i nie podzielała już mego entuzjazmu, który wyniosłem ze szkoły.
Wyrastałem zatem w duchu małego opozycjonisty, bo mimo że najbliższe otoczenie przyjazne, to jednak – komunistyczne było.
Jako młody kapitalista pamiętam:
- schyłek kolejek do sklepów – jak przez mgłę,
- ostatnie pewexy,
- ostatnie dresiki ortalionowe,
- pierwszy kapitalistyczny ubiór masowy (koszulka + czapka + saszetka, wszystko z logotypem olimpiady w Dortmundzie,),
- ostatni czarno biały telewizor w domu (spalił mi mieszkanie),
- pierwszy kolorowy, nie radziecki, a niemiecki, prawie nówka, pilotem odbiornik TV uruchamiany.
Pewnie coś by się tam uzbierało nieco, filmy, programy, napoje, PAL, SECAM, – cała masa wspomnień.
W każdym razie w moim domu byłem najmłodszym (7 czy 8 letnim) demokratą, ba – kapitalistą! A nie byłoby tak, gdyby nie czerwcowe wybory.
W 1989 r. wybraliśmy wolność.
Umownie oczywiście można tak przyjąć. Wybraliśmy wówczas wolność zgromadzeń, słowa, gospodarczą, religijną, itd.
Wolność człowieka.
Tylko tyle. I aż tyle.
Po 25 latach żyjemy w totalnie innej rzeczywistości. Pod wieloma względami lepszej. Gospodarka, otwarty świat, obieg informacji – to robi wrażenie.
Wolność to coś więcej jednak niż możliwości.
To wybory. Samoświadomość. Przekonania. Odpowiedzialność. Mądrość.
To warunki, gdzie człowiek duchowo i intelektualnie może się rozwijać. Warunki, które i pozwalają, i zachęcają – motywują.
Tam, gdzie nie ma mądrości, nie ma wolności.
Uboga wolność podatna jest niewolę.
Kapitałem Polski są ludzie. 25 lat wolności pokazało, że wielu Polakom udało się odnieść sukces. Że jesteśmy ambitni, zdolni, przedsiębiorczy.
Pokazało również, że coś poszło jednak nie tak. Że daleko nam jeszcze do mądrego społeczeństwa obywatelskiego.
Reforma edukacji bardziej zaszkodziła, niż pomogła. Szkoła nie wychowuje, studia nie weryfikują. Brak autorytetów, mentorów – pogubił. Klasa polityczna – przewidywalna, słaba – zniechęciła. Kultura masowa – ogłupiła.
Wiele osób deklaruje niechęć do Polski. Do obrony jej granic. Wyjeżdża bez mrugnięcia okiem. Nie głosuje. Z powodów finansowych ogranicza liczbę posiadanych dzieci, co demograficznie przetrzebi nas okrutnie. Oczywiście, mają do tego prawo.
Niemniej - pokolenie, które w wolności się już wychowało, miewa dość.
Dość wolnej Polski.
Miewa tak, bo wolność kosztuje.
A transformacja gospodarcza szczególnie. W wolnej Polsce zniewala i kredyt. I dzisiejsze „kartki”, czyli banknoty. I rynek pracy. Oczywiście, nie wszystkich.
Teoretycznie mamy wszystko, dużo zyskaliśmy, wiele przed nami. Praktycznie jednak 25 lat wolności doprowadziło także do sytuacji, w której rozpędzeni stajemy się niewolnikami. Z różnych powodów dajemy się zwariować. Pewien system wartości rozmontowaliśmy. Edukacyjny także. Polski miewamy dość.
Czy o taką wolność walczono?
Łukasz Orzechowski

0 komentarze :
Prześlij komentarz