środa, 25 czerwca 2014

Masa bezkrytyczna

W najbliższy piątek, jak w każdy ostatni piątek miesiąca, wyjedzie na łódzkie ulice Masa Krytyczna
- Pokojowa manifestacja obecności rowerzystów w mieście.

Przez 15 lat działalności osiągnęła ona wiele, czym chwali się na swojej stronie internetowej. Wymienione tam punkty robią wrażenie i z pewnością należy docenić to, co udało się jej zdziałać. Rzuca się w oczy, że większość założeń została zrealizowana stosunkowo niedawno. Jest to skutkiem długoletnich starań. Z pewnością wiąże się także z zintensyfikowaniem konfliktowej działalności Masy.
Słabsze metody być może za słabo brzmiały, o czym przekonuje  Hubert Barański, organizator Masy. 

W każdym razie środowisko skupione wokół Masy Krytycznej uświadomiło wielu, jak powinna wyglądać infrastruktura drogowa godząca interesy wszystkich jej użytkowników. Zmieniła podejście do kwestii rowerowej i wyznaczyła kierunek zmian w filozofii projektowania dróg, uwzględniający potrzeby także i rowerzystów.

Z drugiej jednak strony...

To, co w moim odczuciu czasem gubi tych, którzy osiągnęli wiele, jest arogancja.

Organizatorom Masy nie można odmówić zaangażowania w sprawę.
Niestety, nie można im odmówić także dużej arogancji w tym, co robią.
Brzmi to obecnie banalnie, ocena ta powtarzana jest niemal przez wszystkich oponentów rowerowej manifestacji, co jest znamienne i także świadczy o tym, że coś poszło nie tak.

Od dłuższego czasu wzdłuż trasy Masy dochodziło do pyskówek, przepychanek, sporadycznie - rękoczynów. Wściekli już byli nie tylko kierowcy, ale także i piesi, którzy nie mogli przejść przez jezdnię blokowani przez przejazd rowerzystów. Co bardziej zagorzali cykliści z premedytacją potrafili przyspieszyć i pogonić tych, którzy zniecierpliwieni usiłowali w przerwach pomiędzy rowerami przejść lub przebiec.

Ci czekający po godzinach szczytu na tramwaj (kursowanie co 20 minut), którzy nie mieli możliwości przez kilkanaście minut przejść na przystanek, czy wściekli kierowcy, nie szczędzili słów krytyki rowerzystom. Oni zaś nie pozostawiali dłużni. Szorstka wymiana zdań, rzut rowerem pod koła samochodu, czy nogi przechodnia, wzajemne epitety – podgrzewały atmosferę.

Wreszcie, organizowanie tras przejazdów przez ciągi o newralgicznym znaczeniu komunikacyjnym, wzdłuż istniejących już dróg dla rowerów nie znajdowało zrozumienia.

W końcu Masa Krytyczna zniechęciła do siebie mieszkańców miasta.

Zniechęciła do siebie ludzi.

W łódzkiej prasie pojawiło się i pojawia wiele artykułów krytykujących manifestację, listów czytelników, relacji z konfliktowych wydarzeń.

Przyniosło to wreszcie zorganizowany skutek.

Od niedawna funkcjonuje grupa - inicjatywa Stop Masie Krytycznej 
która obecnie gromadzi więcej sympatyków na profilu facebookowym, niż Masa Krytyczna.
Na przełomie czerwca i lipca planuje zorganizowanie swojej pierwszej manifestacji – zablokuje łódzkie drogi rowerowe w centrum miasta.
Organizatorzy przewidują udział 700 osób.

Wygląda na to, że Masa Krytyczna podziałała tak, jak uwolniona energia atomowa, która jest nieprzewidywalna, a jej wybuch może przynieść nieoczekiwane skutki. Mała grupa ludzi wpłynęła na zmiany w mieście. Na zmiany, dzięki którym korzystają (skorzystają) wszyscy użytkownicy dróg.

Ta sama grupa ludzi, wskutek arogancji, krótkowzroczności, być może najzwyczajniejszego egocentryzmu zniechęciła do siebie swój największy potencjalny kapitał – ludzi. Infrastruktura rowerowa to jedno - zachęceni do niej użytkownicy - to drugie.

Sformalizowana antymasa jest najlepszym przykładem także negatywnego oddziaływania Masy. Najbardziej namacalnym.

***

Hubert Barański, odnosząc się do incydentów wokół Masy miał stwierdzić  w jednym z wywiadów, że Masa wzbudza emocje, ale taki jest nasz cel. 
Nic więcej. Żadnego wyjaśnienia. Nic.

To podejście tłumaczy, dlaczego wszelkie konfliktowe sytuacje, podobne do tych ww. nie spotkały się z krytyczną refleksją ze strony organizatorów. Nikt nie pomyślał o tym, że gdy rozpoczęły się w mieście postulowane przez MK zmiany, można by już stosować narzędzia lżejszego kalibru. Nie było także żadnych konsekwencji, czy oceny aroganckich, chamskich zachowań. Żadnych pomysłów na polepszenie relacji z mieszkańcami. Żadnej dobrej woli. I woli do  kompromisu.
Co więcej, reakcje post factum raczej podbijały napięcie, niż je obniżały. 

Najbliższy ostatni piątek miesiąca na pewno będzie  podobny do wcześniejszych ostatnich piątków, tzn.:

- pojawi się zapowiedź w prasie o Masie i zablokowanych ulicach,
- zablokuje się miasto,
- później relacja z Masy,
- następnie komentarze na forach i teksty w gazetach.

Jestem jednak ciekaw, czy w obliczu narastającej krytyki oraz  organizowania się przeciwników Masy pojawi się np. zapowiedź wyprowadzenia manifestacji z centrum miasta, czy nawet zawieszenia przejazdów lub czegokolwiek, co poprawiło by wizerunek i relacje.

To byłby dobry gest przed próbą sił -  wspomnianą akcją blokowania dróg rowerowych. Faktyczna liczba osób, które wówczas wyjdą na ulicę oraz zasięg tej akcji mogą dać wiele do myślenia organizatorom Masy Krytycznej.

To ostatni moment na podjęcie przez nią przyjaznej inicjatywy.
W przeciwnym wypadku po latach działalności Masa Krytyczna pozostanie Masą. Ale Bezkrytyczną. 
Zaś jej osiągnięcia będą się rozmieniały na drobne przez comiesięczne zamieszanie i popisy arogancji.













Łukasz Orzechowski 



0 komentarze :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...