Między wschodem a zachodem leży Polska.
Mieszanka dwóch żywiołów. Dwóch racji. Nie nacji.
Przed germańskim najeźdźcą chroniła nas słowiańska zajadłość, solidarność i wspólnota,
a przed ruską nawałą germańska organizacja, zmysł i spryt.
Gdy sąsiedzi słabli, panowaliśmy my. Częściej jednak oni byli górą.
Zastanawia mnie, co teraz, gdy okazuje się, że na wschodzie bez zmian. Delikatnie przypomniała o tym olimpiada w Soczi. Dosadniej przekonywał Majdan. Kropkę nad i postawił zaś Krym.
Do niedawna obsesją prawej strony politycznej była Rosja.
Szabla ostrzona pobrzękiwała, w słońcu lśniła, a Rosja się bała.
Kurs układania się ze wschodnim sąsiadem był potępiany.
Ceny gazu krytykowane.
Stanowisko wobec polityki wschodniej wyśmiewane.
Bo za mało stanowcze i zdecydowane. Za słabe.
Teraz jednak, gdy sytuacja wymaga
a – konkretów;
obsesja jakby mniejsza. I głosy cichsze. Ukraina - Ukrainą, jednak nie ma co drażnić lwa i na głowę ściągać sobie wschodniego „sąsiada”. Do tego gospodarka (eksport). I gaz (import). Krym stracony. Może reszta pozostanie. Ważne, aby Polska cała była zachowana.
Wydaje się, że szabelka przerdzewiała, a język ścierpł.
Czy zatem inna wytrzymuje próbę? Paktowanie z Rosją to jak oswajanie niedźwiedzia. Czasem nie ma wyjścia, choć trzeba się przygotować na to, że niedźwiedź łapą pogrozi. Przekonywanie, że traktuje nas po partnersku, jest także naiwne. Ugłaskiwanie go – do czasu skuteczne. Grożenie – nieskuteczne.
W polityce jest czas i na siłę, i czas na pakty.
Zawsze, niezależnie od okoliczności – względem silniejszych sąsiadów powinno przejawiać się jednomyślność i uprawiać wobec nich politykę realną. Bez emocji, wewnętrznych kłótni, personalnych złośliwości. W dotychczasowej polskiej retoryce wschodniej dominował dwugłos. Dwugłos, który kompromituje wszystkich - nie ma lepszych, ani gorszych.
Jeśli to się nie zmieni, to pewnego dnia przy szabli zawołamy Polska Pany. Tylko zawołamy.

0 komentarze :
Prześlij komentarz