sobota, 15 lutego 2014

Soczewka Putina

XXII Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi mają się w najlepsze. Wszystko idzie tak, jak iść powinno. Są igrzyska. Jest zabawa.

Idea igrzysk, oparta na współzawodnictwie, szacunku i pokoju zdaje się rozpływać w tle zmagań niesportowych. Akcji przed, okoliczności różnych, zdarzeń po.

Olimpiada to olbrzymie przedsięwzięcie. Koszty ogromne. Ale to także i nośna arena. Światu można wiele pokazać. Przed, w trakcie i po niemało zarobić. W oczach innych zyskać. Ponoć finansowo jednak – dużo stracić. Trudno o precyzyjny bilans zysków i strat.

W 2008 r. w Pekinie odbyła się letnia olimpiada. O ideałach w tle nie ma co mówić. Świat przekonywał, że organizacja zmagań w kraju takim, jak Chiny, pozytywnie wpłynie na prawa człowieka. Naiwna argumentacja. Koszt organizacji – około 40 mld dolarów. Amerykańskich dolarów.

W 2014 r. mamy olimpiadę w Rosji.
Koszt imprezy szacowano na 12 mld dolarów. Jak wyżej – amerykańskich. A wydano ich z 50 mld. A może i 60. Wpływ na to miała i olbrzymia korupcja. Ale pewnie i niedoszacowanie kosztów inwestycji.

Rosja w swoim stylu podjęła się logistycznie dużego przedsięwzięcia. Co prawda nie zawracała Wołgi kijem, niemniej jednak wszystko to, co było niezbędne na olimpiadę, stawiała od nowa. Mają rozmach. A że po drodze łapówka niejedna poszła, to tez inna sprawa. I niestety, rosyjska także.

Same doniesienia z placu boju też były niepokojące. W oddali groźba zamachów terrorystycznych. Bliżej - brutalne wysiedlanie ludzi spod terenów inwestycyjnych, w większości przypadków bez zapewnienia nowego lokum. Niepłacenie za wykonaną pracę nielegalnie zatrudnianym robotnikom. W tle Putin bezpośrednio nadzorujący prace. Podejście do „obywatela” po prostu carskie. Do tego masowe uśmiercanie psów bezdomnych. Zabawne w końcu niedoróbki architektoniczne, czy malowanie trawników - najmniej są istotne w całej układance.

Ostatecznie olimpiada ma się dobrze. Wychodzi, jak trzeba. Nic się nie zawaliło. Kto miał dojechać, ten dojechał. Z pięciu kółek cztery zadziałały. Niby wszystko ok. Niby.

Rosja chce pokazać się jako państwo, którym faktycznie nie jest. W zamierzeniu Kremla olimpiada ma wiele zmienić. Pokazać kraj jako mocarstwo. Nowoczesne. Przyjazne. Wszechstronne.
A co widzimy? W sumie udane igrzyska. Zmyślną infrastrukturę. Kilka wpadek, choć tych bym nie przeceniał, to drobiazgi.

Niemniej w oczy rzuca się coś, co ukazuje, że Rosja pozostaje takim krajem, jakim była. Coś, co m.in. doprowadziło do upadku Związku Sowieckiego. Coś nienamacalnego, ale bardzo istotnego – sposób myślenia, mentalność, gospodarność.

Obecna Rosja zdaje się niewiele różnić od Rosji sowieckiej. Na wschodzie bez zmian. Pan dogląda i rządzi. „Obywatelami” pomiata. Ci zaś oddani  sprawie mimo niesprawiedliwości, pod warunkiem, że ta sprawa ma ukazać wielkość RossijiDo tego inwestycje tyleż monumentalne, co ekonomicznie – bezsensowne. 

Władimir Władimirowicz Putin nie pokazał w pełni tego, co by chciał. Ukazał jednak wszystko to, co pragnął ukryć, co jest słabością. Sam się pewnie nie spodziewał, że w dzisiejszym świecie monumentalne wrażenie, to za mało. Że bez wiarygodnego tła wizerunkowo niewiele osiągnie.

Ta olimpiada to soczewka, w której skupia się cała Rosja. Soczewka Putina.



XXII Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi - maskotki (znaczki pocztowe)













Łukasz Orzechowski 

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...