sobota, 4 stycznia 2014

Czasoumilacz lat młodości

Pierwszy komputer zagościł u mnie w domu pod koniec liceum. Używany, 133Mhz, Win 95.
Monitor słaby, ślepłem. Netu brak. Dyskietka (napęd) a i owszem, była (był) - taka sieć.
Szło to, bo szło. Przed maturą sprzęt był jak znalazł. Pisałem na nim listy. I ludziom eseje. Kolportaż na dyskietkach. Po maturze już trochę mniej szło.
Oczywiście poczciwiec długo już nie pochodził.

Na studiach pojawiały się coraz nowsze machiny i mimo wszystko ten mój pierwszy grat miał dla mnie znaczenie szczególne.

Wszystko, co pierwsze, jest wyjątkowe.
Pierwszą moją grą komputerową była Cywilizacja II.
Podczas zajęć z informatyki w podstawówce, gdzie człowiek poznawał cyfrowy świat przyszłości, zawsze była chwila w 90 minutowej przygodzie informatycznej na kwadrans przygody cywilizacyjnej.

Zasadą było, że siadało się na tym samym stanowisku. Co tydzień szukało się spragnionym wzrokiem rzęcha swojego, by z kumplem przysiąść i na ostanie 15 minut zajęć odpalić wyczekiwaną przez 7 dni CYWILIZACJĘ!

Pamiętam przyjmowane strategii rozwoju i podboju. Nie wolno było się mylić. Naprawa błędu, zmiana planów, to często było 7 do 14 dni straconych. Determinacja i koncentracja, łącznie z notowaniem na kartce, co za tydzień należało uczynić, była na najwyższym poziomie.
Excel takiej nie uświadczył.

Cywilizację w końcu ktoś nam wykasował. Na lata odeszła w zapomnienie.

Dopiero wraz z moim pierwszym komputerem pojawiła się i pierwsza moja gra.
Tym razem trochę więcej czasu mi skradła. Rzęch i gierka dawali radę. Nigdy im tego nie zapomnę.


Na tyle dobrze to pamiętam, że jeszcze dziś z sentymentu zdarzy mi się odpalić cywilizację dwójkę. I stracić z godzinkę na czasoumilacz z lat młodości.  


Civilization II; tak wyglądała Cywilizacja II

Civilization II; tak wyglądała Cywilizacja II











2 komentarze :

  1. Te stare gry miały niesamowitą, dożywotnią grywalność. Ja przy Dune2 czy Wolf3D spędziłem wiele czasu. Teraz już nie gram i nie śledzę, ale kiedyś zwróciłem uwagę, iż nowsze gry szybciej się nudziły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie to nazwałeś - dożywotnia grywalność. Oj, traciło się czas i wzrok. Ma się sentyment do starych gier. Może to już starość ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...