piątek, 17 stycznia 2014

Myślenie na przyszłość? Przyszłość bez myślenia?

Demokracji na Ukrainie nie było. Z pewnością nie takiej, jakbyśmy tego oczekiwali.
Była taka „ukraińska”. Trochę udawana. Trochę schowana. Po cichu perspektywiczna. Na pewno i naiwna.
Naiwna, jak nasze rozumienie tego obszaru. Pisałem o tym tu.


W ostatni czwartek, 16 stycznia 2014 r., coś się skończyło. Lub zaczęło – zależy, z której strony patrzeć.

Parlament Ukrainy przyjął pakiet ustaw, które mają służyć do tłumienia opozycji. Parlamentarzyści z Partii Regionów wraz z komunistami aprobowali je bez wcześniejszego zaznajomienia się z nimi. Niespotykany przykład zaufania do władzy...

Cenzura Internetu, kary dla kierowców jeżdżących powoli w kolumnach (wyrażali w ten sposób poparcie dla Majdanu), podawanie danych osobowych przy zakupie kart telefonicznych, rejestrowanie pozarządowych organizacji otrzymujących środki finansowe spoza Ukrainy jako agenci zagraniczni – i wiele innych podobnych obostrzeń wprowadzonych w życie - skutecznie rozbije „ukraińską demokrację”.

Do tej poty myślałem, że skończy się na przeczekaniu. Że to już cisza po burzy. Dogorywanie z pokrzykiwaniem. Tym bardziej, że coś mi podpowiadało, że i za opozycją ktoś stoi – jakaś grupa interesu, której wypadki wymknęły się spod kontroli.

Władze ukraińskie wprowadzając nowe prawo odsłoniły karty. Z pewnością nie boją się opinii międzynarodowej. Groźby zarzucenie wszelkich szans na integrację z UE także. Nie boją się też swojego narodu. Ani podziału kraju. Choć ewidentnie boją się o władzę.


To histeryczna decyzja. I historyczna. Niby przejawia ukraińskie - państwowe myślenie na przyszłość. Choć ta przyszłość tak budowana wydaje się być jednak bez myślenia.






Myślenie na przyszłość? Przyszłość bez myślenia?

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...