Ruszyła właśnie nowa kampania
marketingowa Legii Warszawa, piłkarskiej sekcji stołecznego klubu,
pod prowokującym hasłem
Możesz być nawet z Łodzi, jeśli jesteś kibicem Legii.
To, że o tym piszę, przekonuje, że
jest przemyślana. Ta szpileczka z „nawet” działa. I szczególnie w Łodzi.
Akcja jest obliczona na określony
efekt.
Władze stołecznego klubu przekonują,
że chcą „stworzyć ogólnopolską społeczność Legii Warszawa”. Myślę, że chcą zrobić wszystko
poza ww. celem.
Kampania ma trwać do lutego, dzięki
niej będzie się mówić o Legii, później, po niespełna dwóch
tygodniach ruszy liga. W tzw. między czasie pojawią się wstawki o
nowym trenerze itp. A dalej już na bieżąco – liga. Szum informacyjny będzie trwać.
Kibiców stołecznego klubu z innych
miast na początku raczej to nie ruszy negatywnie.
Innych zirytuje.
Zwłaszcza to nawet.
W moim odczuciu kampania jest świetna, ale nie na polski klub piłkarski. Na market, czasopismo, nawet stowarzyszenie niebudzące takich emocji – ok.
Do kibiców Legii z innych miast dojdzie w końcu, że to hasło z nawet ich także spycha do drugiej kategorii. Warszawocentryzm niczemu tu nie służy. Żadnej społeczności przez to nie będzie, bo ta już jest, budowana zupełnie inaczej.
Co więc Legia chciała ugrać? Oczywiste – rozgłos.
Statystyki w mediach będą odpowiednie.
Publicity wypracuje się wspaniałe.Problem w tym, że to działania krótkowzroczne.
Niestety prawa piłki nożnej są inne. Stołeczny klub w perspektywie straci.
Czy to będzie sukces, gdy Legia na jednym z wyjazdów zasłyszeć będzie mogła z trybun:
Możesz być nawet z Warszawy
i tak nie przebrniesz przez puchary.
Lub inne, wulgarniejsze opcje?

Radio Łódź chyba dlatego promuje teraz hasło: "Nie byliśmy, nie jesteśmy i nigdy nie będziemy kibicami Legii" ;)
OdpowiedzUsuńot, taka słowna przepychanka.
Nie jestem pewien, kto był pierwszy, ale inicjatywa była chyba oddolna i wydaje mi się, że wpierw łódzcy kibice wywiesili baner o o tej treści, zaś radio, próbuje chyba skorzystać z zamieszania i liczy na rozgłoś.
OdpowiedzUsuńMyślę, że rychło w czas. Już po party.