poniedziałek, 20 stycznia 2014

I nie opuszczę cię aż do śmierci

W grudniu ubiegłego roku zupełnie przypadkiem natrafiłem na egzemplarz Expressu Ilustrowanego, gdzie na okładce umieszczona była starowińka uciskająca na wnuczka, że ten ją zadłużył do końca życia. Artykuł odnalazłem niedawno na stronie gazety:

http://www.expressilustrowany.pl/artykul/1071416,podzyrowala-wnukowi-kredyt-i-teraz-ma-dlug-do-konca-zycia-i-jeszcze-troche,id,t.html  

Historii jakich wiele. Starsza osoba w dobrej wierze żyruje  wnuczkowi pożyczkę. 7 tysięcy na autko. Ten jej nie spłaca. Emigruje do Anglii. Za nim wyjeżdża matka. A babcia została, może nie bez grosza, ale na pewno bez wsparcia. I z długiem. Dożywotnim.

Trafiło na uczciwą emerytkę. Wypłacalną. Emerytura jest na tyle wysoka, że w imię prawa jest z czego ściągać.  

Komornik przystępuje do postępowania. Nie wchodząc w szczegóły, bo te są w artykule, napiszę tylko, że z 7 tys. długu przyszło spłacić starszej pani przeszło dwa razy tyle. A spłaciła już więcej – ponad 17 tys. I jeszcze płacić będzie. Odsetki robią swoje. Wnuczek załatwił babcię na amen. 

Starsza pani próbowała dogadać się z bankiem, by ten nie naliczał odsetek. Bezskutecznie. 
Została z obciążeniem finansowym do końca życia. 

To, że zachowanie pożyczkobiorcy jest karygodne - jest oczywiste. Podobnie, jak jego mamusi. Warci siebie. 

Ubolewać można jednak też nad postawą samego banku. A i system egzekucji pozostawia wiele do życzenia. 

Tu sytuacja jest ewidentna. Wiele podobnych może się zdarzyć. 
A i na co dzień – utrata pracy chociażby na dwa, trzy miesiące kończy się niezapłaconą kablówką, telefonem, komornym. Czymkolwiek. A później potrafi się to ciągnąć. I latami. Zwłaszcza, jeśli trafiło na niezamożnego człowieka. 

Banki nie zawsze chcą się dogadać. Egzekucja komornicza jest prostsza. Najpierw ściągane są koszty egzekucji, potem postępowania przed sądem, dalej - odsetki, na końcu dopiero – należność główna. Komornik ma od tego 15% dla siebie. I tak np. z 7 tys. robi się 14. 

Można odnieść wrażenie, że nikomu nie zależy, by człowiekowi pomóc w kryzysie, gdy ten rzeczywiście przejawia chęć uregulowania swoich spraw. Że w systemie tak skonstruowanym raczej ktoś zarabia, a nie dłużnik spłaca. Jestem ciekaw, ilu uczciwym osobom, którym po prostu podwinęła się noga lub które zostały wciągnięte w kłopoty przez kogoś, brak dobrej woli przy spłacie wierzytelności w praktyce założył pętle na szyję. Lub znacznie utrudnił życie. 

A taką „ozdobę” nietrudno. Karygodne jest też funkcjonowanie w majestacie prawa takich firm, jak np. wonga.com, reklamowana przez “starsze” kukiełki. Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania wynosi tam prawie 4000% (cztery tysiące). W praktyce pożyczając na miesiąc stówkę oddajemy o 30 zł więcej. Na takich krótkoterminowych pożyczkach w podobnych firmach niejeden się przejechał. A może i powiesił.

Wracając do naszej starszej pani – najpewniej nie dożyje końca spłat. Co zarobi bank na odsetkach, to jego. I komornik też coś zarobi. Pecunia non olet. Gdy starszej pani przyjdzie oczy zamknąć, to pozostawi po sobie – z jakieś 15 tys. długu. Ale może i mieszkanie? Coś innego więcej wartego, niż ten dług. Nie wiem, mogę jedynie domniemywać. 

Długi się dziedziczy, wraz z wszelkimi dobrami. Kto wie, może wnuczka w takiej sytuacji olśni cudownie, jego mamę także, i po przekalkulowaniu zysków i strat nagle będzie ich stać na pomoc babci. Pośmiertną. A na ten moment dług nie odpuszcza. Aż do śmierci. 







I nie opuszczę cię aż do śmierci









1 komentarz :

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...