Tydzień temu zakończył się IV Salon Ciekawej Książki.
Wreszcie, po tygodniu jest czas na oddech.
Targi rozliczone. Wszystko policzone.
Edycja tegoroczna Salonu była udana.
W porównaniu z poprzednią – widać efekty włożonej pracy, przemyśleń. Jeśli podobnie zadzieje się w ciągu najbliższych 12 miesięcy, jeśli nie zabraknie konsekwencji, to można być spokojnym o V – jubileuszową już – edycję.
I dobrze. Łódź zasługuje na dobrą imprezę czytelniczą. Łódź zasługuje na literaturę.
W tym roku Puls Literatury wystartował wraz z Targami. Obie imprezy zaplotły się w odpowiednich dla siebie proporcjach. I można powiedzieć, że Salon (od)zyskał puls. Wyraźnie wyczuwalny. Tętniący. Myślę, że dopiero nabierający tempa. Że może być z tego piękna i korzystna kooperacja literacka. Na lata.
Podczas Salonu nie zabrakło imprez, spotkań, warsztatów, konferencji, czyli wszystkiego tego, co odróżnia targi od kiermaszu. Mnogość i jakość wydarzeń jak najbardziej na plus.
I dobrze. Łódź zasługuje na dobrą imprezę czytelniczą. Łódź zasługuje na literaturę.
W tym roku Puls Literatury wystartował wraz z Targami. Obie imprezy zaplotły się w odpowiednich dla siebie proporcjach. I można powiedzieć, że Salon (od)zyskał puls. Wyraźnie wyczuwalny. Tętniący. Myślę, że dopiero nabierający tempa. Że może być z tego piękna i korzystna kooperacja literacka. Na lata.
Podczas Salonu nie zabrakło imprez, spotkań, warsztatów, konferencji, czyli wszystkiego tego, co odróżnia targi od kiermaszu. Mnogość i jakość wydarzeń jak najbardziej na plus.
***
To, co mnie poruszyło, to jedno z wystąpień podczas organizowanej przez Wydawnictwo Literatura, Księży Młyn Dom Wydawniczy oraz Wydawnictwo Officyna konferencji Pamięć i niepamięć.
Jestem także historykiem.
To, co mnie poruszyło, to jedno z wystąpień podczas organizowanej przez Wydawnictwo Literatura, Księży Młyn Dom Wydawniczy oraz Wydawnictwo Officyna konferencji Pamięć i niepamięć.
Jestem także historykiem.
Dla historyków temat pamięci, niepamięci, wynikającej z tego tożsamości, świadomości – jest i abstrakcyjny, i intelektualnie pociągający.
Bo z jednej strony – historyk, jeśli tylko może, zasięga do pamięci. Gdy nie może – odbudowuje ją, składa, doszukuje się.
Nauczułem się tego najmocniej, najbardziej w czasie ostatnich lat studiów historycznych, kiedy pracowałem nad moim lwowskim magisterium. Gdy przymierzałem się do wyboru potencjalnego tematu pracy, chciałem uzyskać od mojego przyszłego promotora nieco informacji, dowiedzieć się, czego tak naprawdę temat ten miał dotyczyć. Profesor tylko mi wówczas odpowiedział, że chodzi o pamięć. O ocalenie pamięci o ludziach.
Patrząc z boku, można by zapytać – jaki jest sens rozważań nad pamięcią?
Bo z jednej strony – historyk, jeśli tylko może, zasięga do pamięci. Gdy nie może – odbudowuje ją, składa, doszukuje się.
Nauczułem się tego najmocniej, najbardziej w czasie ostatnich lat studiów historycznych, kiedy pracowałem nad moim lwowskim magisterium. Gdy przymierzałem się do wyboru potencjalnego tematu pracy, chciałem uzyskać od mojego przyszłego promotora nieco informacji, dowiedzieć się, czego tak naprawdę temat ten miał dotyczyć. Profesor tylko mi wówczas odpowiedział, że chodzi o pamięć. O ocalenie pamięci o ludziach.
Patrząc z boku, można by zapytać – jaki jest sens rozważań nad pamięcią?
Na co komu te rozważania są potrzebne? Kto z nich skorzysta?
Z pamięcią jest tak, jak z oddechem.
Z pamięcią jest tak, jak z oddechem.
Poza świadomością oddychamy. Podobnie — pamiętamy.
To, co było, co sami widzieliśmy, przeżyliśmy, doświadczyliśmy. Pamiętamy wreszcie to, czego nas nauczono, w czym nas wychowano. I rzadko kiedy zastanawiamy się nad tą pamięcią. Bo nieraz widzimy ukształtowany jej efekt – określone zachowania, poglądy, (samo)świadomość. Lub otoczenie. Lub język. Przejawów pamięci jest wiele. Zastanowienia nad nią – już mniej.
A pamięć tworzy postawy. Francuz Rosją się fascynuje, widzi w niej idee wolności, do których irracjonalnie tęskni. Niemiec podziwia w tej samej Rosji siłę imperium. Rozległość przestrzenną. Dla niego to partner. Wielki z wielkim.
My patrzymy na wschód nieufnie.
Jeden kraj. Trzy różne pamięci. Różne, bo w odmiennych warunkach kształtowane.
***
Podczas konferencji Pamięć i niepamięć wystąpiła m.in. pani Joanna Papuzińska, wieloletnia autorka książek dla dzieci. Mówiła o tym, jak pisać dla najmłodszych o historii. Nie sposób było uniknąć przy tym innego wątku – jak ci najmłodsi widzą historię? Co pamiętają, na co zwracają uwagę? Tu – dla zobrazowania przywołała postać małego Oskara Matzeratha z Blaszanego bębenka i jego postrzeganie międzywojennej rzeczywistości. Dziecko widziało co innego niż dorośli. Momentami więcej, niż powinno, więcej, niżby się wydawać mogło.
Kształtowanie pamięci to proces.
To, co było, co sami widzieliśmy, przeżyliśmy, doświadczyliśmy. Pamiętamy wreszcie to, czego nas nauczono, w czym nas wychowano. I rzadko kiedy zastanawiamy się nad tą pamięcią. Bo nieraz widzimy ukształtowany jej efekt – określone zachowania, poglądy, (samo)świadomość. Lub otoczenie. Lub język. Przejawów pamięci jest wiele. Zastanowienia nad nią – już mniej.
A pamięć tworzy postawy. Francuz Rosją się fascynuje, widzi w niej idee wolności, do których irracjonalnie tęskni. Niemiec podziwia w tej samej Rosji siłę imperium. Rozległość przestrzenną. Dla niego to partner. Wielki z wielkim.
My patrzymy na wschód nieufnie.
Jeden kraj. Trzy różne pamięci. Różne, bo w odmiennych warunkach kształtowane.
***
Podczas konferencji Pamięć i niepamięć wystąpiła m.in. pani Joanna Papuzińska, wieloletnia autorka książek dla dzieci. Mówiła o tym, jak pisać dla najmłodszych o historii. Nie sposób było uniknąć przy tym innego wątku – jak ci najmłodsi widzą historię? Co pamiętają, na co zwracają uwagę? Tu – dla zobrazowania przywołała postać małego Oskara Matzeratha z Blaszanego bębenka i jego postrzeganie międzywojennej rzeczywistości. Dziecko widziało co innego niż dorośli. Momentami więcej, niż powinno, więcej, niżby się wydawać mogło.
Kształtowanie pamięci to proces.
Naturalny, powtarzalny. I narzędzie, bardzo ważkie.
Bo kto ma władzę nad przeszłością, ten decyduje o przyszłości. Są to słowa, które są i będą aktualne. Zawsze.
Dziecko jest pierwszym elementem w łańcuchu kształtowania pamięci. Dlatego temat poruszony przez Joannę Papuzińską, przy rozważaniach nad pamięcią i niepamięcią, był jak najbardziej na miejscu, zaś kolejne wątki, które z tego wyszły – inspirujące. Bo przecież – nie mniej ważne pytanie – zwłaszcza dla historyka – po tym, jak mówić o historii – to – jak o nią pytać.
Bo kto ma władzę nad przeszłością, ten decyduje o przyszłości. Są to słowa, które są i będą aktualne. Zawsze.
Dziecko jest pierwszym elementem w łańcuchu kształtowania pamięci. Dlatego temat poruszony przez Joannę Papuzińską, przy rozważaniach nad pamięcią i niepamięcią, był jak najbardziej na miejscu, zaś kolejne wątki, które z tego wyszły – inspirujące. Bo przecież – nie mniej ważne pytanie – zwłaszcza dla historyka – po tym, jak mówić o historii – to – jak o nią pytać.
A jak pytać o historię tych najmłodszych? Jak czytać ich źródła? O co pytać?
Wystąpienie Joanny Papuzińskiej trwało kwadrans. A dało mi wiele do myślenia. Kończąc studia magisterskie przymierzałem się do doktoratu. Wstępnie rozważałem temat związany z dziejami polskich domów dziecka na obszarze kresów południowo-wschodnich w czasie II wojny światowej. Potoczyło się inaczej. Wybrałem inaczej.
W piątkowe, salonowe popołudnie pomyślałem sobie – cholera – może jeszcze można powtórzyć ten wybór?
(Tak mniej więcej, w cenzuralnej formie można to ująć)
Łukasz Orzechowski

0 komentarze :
Prześlij komentarz